Smakoszostwo jest aktem naszej władzy sądzenia, którym przyznajemy pierwszeństwo temu, co naszemu smakowi miłe, nad tym, co nie ma tej zalety
Smakoszostwo jest aktem naszej władzy sądzenia, którym przyznajemy pierwszeństwo temu, co naszemu smakowi miłe, nad tym, co nie ma tej zalety
Niezaprzeczalną zaletą Bulaja jest jego położenie. Latem z zadaszonego letniego tarasu wychodzi się prosto na piaszczystą sopocką plażę, zaś zimą z okien lokalu można podziwiać wydmy i Zatokę Gdańską. Podają tutaj dobre jedzenie, które można popić piwem z lokalnego browaru z Bielkówka. Lokal ma też swoisty klimat, który tworzą stali bywalcy i sami właściciele.

Bulaj ma charakter tawerniano-pubowy. W dolnej części lokalu punktem centralnym jest solidny i dobrze zaopatrzony bar, przed którym ustawiono kilka stolików. Lokal jest na rynku od wielu lat i zdążył sobie zjednać grono stałych bywalców. Zasiadają oni na dolnej sali i często prowadzą luźne rozmowy z właścicielami pucującymi szklanki za barem. Taka swojska atmosfera jest niewątpliwym wyróżnikiem Bulaja i kształtuje jego specyficzny klimat. Jeśli jednak nie mamy ochoty na nieskrępowane przyjacielsko-rodzinne wymiany zdań, wystarczy przenieść się na salę na górze, zwłaszcza że lepiej z niej widać plażę, wydmy i zatokę.
Kuchnia Bulaja ma dwa oblicza. Jedno z nich da się łatwo odczytać ze stałego menu, które prezentuje ofertę kompaktową i dość prostą, ale przecież odpowiednią dla pubu. Są tam dwie zupy: soljanka, którą przygotowują tu w wersji rybnej, oraz żurek z kiełbasą i jajkiem. Z oferty dań rybnych można wybrać dorsza z patelni albo halibuta na szpinaku. Miłośnicy mięsa i drobiu mają do wyboru kaczkę, pieczeń cielęcą z kopytkami albo wołowy stek. Są też pierogi i kilka rodzajów sałat.

Jak na dobry pub przystało, kuchnia zawsze ma w zanadrzu specjalne propozycje dnia i to właśnie jest drugie oblicze kuchni Bulaja. To oblicze jest warte szczególnej uwagi, bo propozycje dnia to okazja dla kucharzy do wykazania się inwencją i wykorzystania sezonowych produktów. Z kolei dla gości to często okazja do spróbowania dań, które właściciele Bulaja przygotowali dla siebie i postanowili polecić gościom. Jestem miłośnikiem kulinarnych niespodzianek, zatem podobnym do mnie miłośnikom polecam wnikliwe rozważenie menu dnia w Bulaju. Do dziś pamiętam bowiem doradę nadziewaną pomarańczami i imbirem, którą podano w całości, pięknie zgrillowaną. Zjadłem ją w upalne letnie popołudnie na tarasie popijając zimną wodą z cytryną i miętą. Moim zimowym wspomnieniem z Bulaja jest móżdżek cielęcy przyprawiony serem pleśniowym i podany na grzankach. Miło wspominam też pieczoną gęś z doskonale chrupiącą skórką, do której podano świetne pieczone jabłko i korzenną czerwoną kapustę.
Autorska kuchnia Bulaja jest solidna i dobra. Nie ma tu miejsca na wysiloną elegancję, dania są tu bowiem proste i podawane w prosty sposób, bez dodatkowych dekoracji i ozdób, ale przecież właśnie tego należy oczekiwać od tawerny czy pubu. Bulaj trzyma jednak fason dobrego pubu i podaje świetne piwo z lokalnego browaru Amber. Jeśli zatem mamy ochotę na piwo, to właśnie takie należy sobie tutaj zamówić.
Właściciele organizują też wieczory tematyczne poświęcone kuchniom i winom różnych zakątków świata. Jeśli ktoś miałby nań ochotę, wystarczy spytać o termin przy barze. W każdym zaś czasie można do Bulaja wpaść na piwo albo na coś smacznego, nacieszyć oczy pięknym widokiem wydm, plaży i morza oraz poczuć ów swoisty, luźny klimat, który wyróżnia Bulaja spośród innych sopockich knajpek.
Zaloguj się lub utwórz konto, by komentować
