Smakoszostwo jest aktem naszej władzy sądzenia, którym przyznajemy pierwszeństwo temu, co naszemu smakowi miłe, nad tym, co nie ma tej zalety
Smakoszostwo jest aktem naszej władzy sądzenia, którym przyznajemy pierwszeństwo temu, co naszemu smakowi miłe, nad tym, co nie ma tej zalety
Przemierzając kraje Zachodu nie sposób nie zauważyć, że popołudniowo-wieczorne życie towarzyskie skupia się tam w przeróżnej maści przybytkach gastronomicznych. Irlandczycy i Brytyjczycy spotykają się w pubach, Niemcy w knajpach na rogu, Francuzi w swoich café. Stali klienci mają tam swoje stoliki lub miejsca przy barze, ba, wręcz nawet własne kufle, które zawieszają dumnie na swoim haczyku. Stali klienci stanowią tam bowiem trzon działalności owych knajpek, zaprzyjaźniają się z ich właścicielami i czują się w nich jak w drugim domu. Tymczasem Polacy jeszcze ciągle wolą zamykać się w czterech ścianach własnych mieszkań, goszcząc się kawą z fusami w szklance i uważając wyjście na piwo za wysoce niestosowne. Na szczęście lody topnieją i także i my zaczynamy odkrywać zalety bywania w knajpkach, w których czujemy się jak u siebie. Nową tendencję widać z reguły w kręgach młodzieży i to raczej wielkich miast, która pub czy bar niekoniecznie utożsamia z mordownią z poobijanymi ścianami.

Tym milej pisać o Karczmie pod Wygodą z podstarogardzkiego Sumina, która jawi się właśnie takim swojskim miejscem. Bez wątpienia jest ona centralnym miejscem spotkań mieszkańców Sumina, ale przecież nie tylko, bowiem sława Karczmy, a właściwie jej uroczego ogrodu, trafiła już do Trójmiasta, skąd spragnione sielskiego wytchnienia mieszczuchy chętnie zjeżdżają tu całymi rodzinami. Możliwość spędzenia popołudnia z dala od miasta, na kawałku miło zaaranżowanej zieleni i w sympatycznej atmosferze to perspektywa wszak kusząca. Sielskość właśnie oraz przesympatyczna atmosfera, którą kreuje właścicielka karczmy, Gabriela Firgon, to największe zalety Karczmy pod Wygodą.

Menu Karczmy jest co prawda dość schematyczne, ale można w nim znaleźć kilka ciekawostek, np. niezłego śledzia w śmietanie na przystawkę, całkiem dobre knedle podolskie, będące w zasadzie wariacją na temat kresowych cepelinów na główne danie oraz specjalność karczmy, buraczki z kminkiem jako dodatek. Od czasu do czasu pojawiają się "Pod Wygodą" dania regionalnej kuchni kociewskiej. Bywa, że kuchnia zaproponuje kociewskiego szandara (babkę ziemniaczaną), swojskie przetwory z owoców albo kawałek swojskiego ciasta. Pasuje doń doskonale filiżanka kawy, którą parzą tutaj w małym ciśnieniowym ekspresie.
Należy też dodać rzecz niezmiernie istotną - gość Karczmy pod Wygodą od samego progu czuje, że Karczma to autentyczna pasja właścicieli, a pasja jest bodaj najbardziej niezbędnym składnikiem sukcesu restauracyjnego przedsięwzięcia. Zwłaszcza, że pasja tworzy atmosferę, a ta z kolei buduje grono stałych klientów. Tak, jak na bliskim już Zachodzie.
Zaloguj się lub utwórz konto, by komentować
