Smakoszostwo jest aktem naszej władzy sądzenia, którym przyznajemy pierwszeństwo temu, co naszemu smakowi miłe, nad tym, co nie ma tej zalety
Smakoszostwo jest aktem naszej władzy sądzenia, którym przyznajemy pierwszeństwo temu, co naszemu smakowi miłe, nad tym, co nie ma tej zalety
Po raz piąty Stowarzyszenie "Żuławy Gdańskie" zorganizowało Powiatowy Konkurs Kulinarny "Niebo w gębie, czyli przysmaki powiatu gdańskiego". Konkurs odbył się w podcieniowej chacie w Trutnowach na Żuławach. Nowością była nowa kategoria w konkursie - „Potrawy Żuławskie”.

Do konkursu przyjęto zgłoszenia 42 potraw i napitków, w tym 8 nalewek i 8 zgłoszeń potraw regionalnych. Konkursowe dania oceniano w pięciu kategoriach: dania żuławskie, dania mięsne, nalewki, dania różne oraz ciasta. W oczekiwaniu na werdykt jury zaproszeni goście mieli możliwość obejrzenia prac malarskich Marka Modela oraz wysłuchania koncertu kwartetu smyczkowego.

Jak wyjaśniła prezes Stowarzyszenia „Żuławy Gdańskie” Elżbieta Skirmuntt-Kufel, nowa kategoria konkursowa, dania żuławskie, została zainspirowana wykładem prof. Andrzeja Januszajtisa „Zwyczaje kulinarne w dawnym Gdańsku i na Żuławach”, który towarzyszył promocji książki „Niebo w Gębie cz. 2” wydanej w listopadzie ub.r. a będącej pokłosiem ubiegłorocznego konkursu.
Regionalna kuchnia żuławska to wyzwanie zarówno dla organizatorów konkursu, jak i jego uczestników. Należy bowiem pamiętać o bezlitosnej historii tego regionu, która nie szczędziła mu wypędzeń i migracji. Ostateczna rozprawa z tradycją starych wielokulturowych Żuław rozegrała się po II wojnie światowej, gdy część rdzennej ludności z Żuław uciekła, zaś resztę wypędzono lub przesiedlono. Wraz z tubylcami zniknęła zasobna i syta lokalna kuchnia, mająca wiele wspólnego z tradycjami kulinarnymi starego Gdańska, który cieszył się dostatkiem płynącym z handlu zbożem oraz dostępnością do rzadkich produktów przywożonych zza mórz. Żyzne Żuławy stanowiły zaplecze rolnicze dla Gdańska, dzięki czemu żuławscy rolnicy żyli w dostatku. Dowodem zamożności Żuławiaków są nieliczne już dziś domy tutejszych gospodarzy - wielkie, wręcz monstrualne jak na dzisiejsze wyobrażenie o rolnictwie, o powierzchni nawet ponad 1400 m. kw., jednym z których jest właśnie podcieniowa chata, w której odbył się konkurs.
Próby rekonstrukcji dawnej kuchni tego regionu należy odznaczyć złotymi zgłoskami w historii wydarzeń kulinarnych na Pomorzu. Dawne tradycje kulinarne tych ziem przywrócić do życia niełatwo, bowiem nie zachowały się ani książki kucharskie ani podobne źródła, które mogłyby być pomocne w odtwarzaniu dawnych tradycji.

Jak pokazał konkurs, ambitny pomysł powiódł się. Do kategorii „potrawy żuławskie” zgłoszono 8 dań. Jury pierwszym miejscem w tej kategorii nagrodziło klinki krajane (kluski ziemniaczane okraszone boczkiem i cebulą podawane z duszoną kiszoną kapustą) Katrzyny Chajek, drugim kaczkę sołtysa Wojciecha Zonka, zaś trzecim - łososia rokitnickiego (przygotowanego w formie dwóch różnych sałatek) Anny Łątki. Wyróżniono kopyta Rokity (ziemniaczane kluchy nadziewane mięsem) przygotowane przez KGW Rokitnica oraz placki z siarą (małe naleśniki na mleku krowy świeżo po wycieleniu) Kazimiery Budzich.

W kategorii Dania mięsne miejsce pierwsze zajął pasztet z gołębia Marianny Kaczor, miejsce drugie przypadło roladkom z kurczaka Krystyny Urbańskiej, zaś miejsce trzecie otrzymała karkówka po żuławsku Anety Zonek. Przyznano też wyróżnienia, które otrzymały: Gdańskie marengo Grzegorza Niewiadomego, risotto o smaku winnym Marii Suskiej oraz klopsiki mięsno-grzybowe Eweliny Purzyckiej.

Wszystkie trzy miejsca w kategorii nalewek zajęły wyroby Andrzeja Janeczko. Jego agrestówka, miodówka z imbirem i pieprzówka okazały się bezkonkurencyjne. W tej kategorii wyróżniono nadto nalewkę sołtysa Wiesława Zbroińskiego, aroniówkę Andrzeja Brzyszcza i rembrantówkę Kazimierza Łabana.

W kategorii dania inne miejsce pierwsze przypadło roladzie rokitnickiej Alicji Krzesiewicz, drugie miejsce zajęło jadło gbura Zofii Bukowska, zaś trzecie miejsce - pasztet biduli Kazimiery Krzesiewicz. Wyróżniono sałatkę Irenki Ireny Abramczyk i bezjajeczne piwoszki Jakuba Myszki.

Za najlepsze ciasto uznano w tym roku makowiec z masą orzechową Beaty Śmietany. Drugie miejsce zajął biszkopt z masą serową Mieczysławy Myk, zaś miejsce trzecie - torcik Biedronka Marioli Budzich. Wyróżnienia przyznano za chłopski sernik Olimpii Prill-Sitek, drożdżowe ósemki Róży Fedak i za żuławski przysmak Wioletty Fedak

Aby szczególnie uhonorować wysiłki żuławskich gospodyń zmierzające do odtworzenia dawnej tradycji kulinarnej, Poszukiwacze Smaku przyznali dwa specjalne wyróżnienia: za klinki krajane – kluski z surowych tartych ziemniaków cięte pod skosem, kraszone boczkiem i cebulą i podawane z duszoną kiszoną kapustą oraz za fuśkę – danie w formie kulek z gotowanych i przetartych ziemniaków, które świetnie mogłoby się skomponować zarówno z prostą duszoną kapustą, jak i bardziej wykwintnymi propozycjami, np. pieczeniami w sosie czy pieczonym drobiem.
Zaloguj się lub utwórz konto, by komentować
